Stanisław Janik

W tym roku minęło 15 lat od śmierci Stanisława Janika, wybitnego ratownika tatrzańskiego, instruktora ratownictwa wysokogórskiego, przewodnika tatrzańskiego, jednego z tych, którzy w latach 60. i 70. tworzyli nowy rozdział w ratownictwie tatrzańskim. W sobotę w Miejscu Pamięci na Wiktorówkach przy Kaplicy Matki Bożej Jaworzyńskiej została poświęcona tablica, która go upamiętnia.

Czasem tak bywa, że dopiero po latach, z perspektywy czasu i dystansu doceniamy bliskiego nam człowieka. Tak też jest w przypadku Staszka Janika, który co prawda pozostał na zawsze w pamięci najbliższej rodziny ale w naszym gronie ratowników – seniorów i przyjaciół doceniliśmy to czego dokonał w ratownictwie górskim dopiero po latach.

Odszedł od nas 2 stycznia 1998 roku w wieku niespełna 70 lat. Jego pasją było ratownictwo górskie, któremu poświęcił całe życie nieraz z uszczerbkiem dla siebie i własnej rodziny. Ale właśnie taki był Staszek, w ratownictwie zawsze w pełni dyspozycyjny, nie oszczędzał siebie ani w górach podczas akcji ratunkowych, w których uczestniczył ponad 500 razy, ani w czasie szkolenia młodych adeptów ratownictwa górskiego nie tylko w Tatrach ale od Sudetów po Bieszczady. Niejednemu taternikowi i turyście uratował życie a wyprawy ratunkowe w tamtych latach, bywały nieraz bardzo trudne. Był niezwykle sprawny fizycznie, wytrzymały na trudy i warunki pogodowe, w czasie akcji opanowany a jeżeli dodamy do tego znajomość topografii rejonów wspinaczkowych, kwalifikacje techniczne, odwagę i rozwagę, to mamy sylwetkę ratownika najwyższego formatu. Do niego i Józefa Uznańskiego należy rekordowy 480 metrowy zjazd z użyciem zestawu alpejskiego na Drodze Momatiuka na Kazalnicy Mięguszowieckiej, który wówczas o mało nie zakończył się tragicznie. Można o tym przeczytać w książce Michała Jagiełły „Wołanie w górach”. Miał cechy przywódcze, dlatego często powierzano mu kierownictwo wypraw ratunkowych ale bez trudu, jeżeli zachodziła taka konieczność, to potrafił się podporządkować i współdziałać w zespole. Swoje kwalifikacje i wieloletnie doświadczenie w służbie ratowniczej przekazywał nie tylko ratownikom tatrzańskim ale również ratownikom z innych grup górskich w Polsce, w których był znany i lubiany, gdyż był człowiekiem wymagającym ale również towarzyskim.

Do TOPR wstąpił w 1950 roku ale już 2 lata wcześniej uczestniczył w wyprawie ratunkowej. Kiedy 60 lat temu został przyjęty na ratownika zawodowego, to miał już na swoim koncie 30 wypraw i uprawnienia przewodnika tatrzańskiego. W ratownictwie górskim przeszedł wszystkie stopnie wtajemniczenia, od ratownika ochotnika po starszego instruktora ratownictwa wysokogórskiego. W latach 1974 – 1977 pełnił funkcję naczelnika Grupy Tatrzańskiej GOPR a potem w dowód uznania jego fachowej wiedzy ratowniczej, Zarząd Główny GOPR powierzył mu funkcję szefa szkolenia, którą pełnił aż do przejścia na emeryturę w 1988 roku. W tym okresie pomagał też w przygotowaniu i opracowaniu „Poradnika ratownika GOPR”. W ostatnich latach pracy w Pogotowiu Górskim, jako kierowca dowoził ratowników samochodem terenowym jak najbliżej miejsca wypadku a w czasie wolnym od zajęć ratowniczych a także po przejściu na emeryturę prowadził nieraz wycieczki jako przewodnik tatrzański. Wspólnie ze swoim bratem Antkiem, również zasłużonym ratownikiem tatrzańskim, zajmowali się zakładaniem i konserwacją ubezpieczeń na tatrzańskich szlakach.

Za wieloletnią działalność ratowniczą odznaczony został Krzyżem Oficerskim OOP, Krzyżem Kawalerskim OOP a także Medalem za Ofiarność i Odwagę. W 1995 roku Walne Zebranie TOPR nadało mu godność członka honorowego.

W sobotę 28 września, w Kaplicy Matki Bożej Jaworzyńskiej o. Marcin Dąbkowicz, dominikanin i kustosz sanktuarium odprawił Mszę świętą w intencji Stanisława Janika, w której uczestniczyła rodzina Staszka Janika, przyjaciele a także ratownicy tatrzańscy. Na murze Miejsca Pamięci, przeznaczonym dla ratowników tatrzańskich, tuż obok tablicy Józefa Uznańskiego była umocowana już wcześniej przez Kubę Floryna tablica, zaprojektowana i wykonana przez Jakuba Brzosko, również ratownika tatrzańskiego. Po Mszy świętej poświecił ją o. Marcin a niżej podpisany, przypomniał jego sylwetkę.

Tak jak w czasie akcji ratunkowej w 1964 roku, zjeżdżali w ulewnym deszczu z Kazalnicy Mięguszowieckiej zawieszeni na stalowej lince Józek Uznański a potem Staszek Janik, po słowackich taterników Fabika i Hasalę, tak teraz w tym Miejscu Pamięci tablice, które ich upamiętniają też są obok siebie i myślę, że tam na niebieskiej grani również są razem.

Apoloniusz Rajwa
29.09.2013