Harcerz, taternik, żołnierz AK, narciarz…

Dziędziel, Zdzichu, Dziędzielewicz – Kirkin. Któż o nim nie słyszał. Każdy, kto zetknął się ze wspinaniem w Polsce musiał zetknąć się z Nim, nestorem polskiego taternictwa, jednym z prekursorów stosowania techniki sztucznych ułatwień w Tatrach, autorem znaczących przejść wspinaczkowych.

Żył w latach 1916-2010. Całe swoje 94-letnie życie związał z górami, pokonywał trójkowe i czwórkowe drogi w skałkach i w Tatrach nawet w wieku 90 lat. Ale też jeździł na nartach, udzielał się w harcerstwie, był ratownikiem górskim,założycielem i pierwszym prezesem Klubu Wysokogórskiego w Gliwicach.

Na nagrobku na cmentarzu przy ul. Nowotarskiej w Zakopanem umieszczono: Dziędzielewicz- Kirkin Zdzisław Adam, ur. 25.09.1916 Lwów, harcerz, taternik, żołnierz AK, narciarz, ratownik TOPR, członek honorowy PZA i PTT.
To pokazuje skalę Jego aktywności.

W „Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej” Paryskich odnotowano jego osiągnięcia, pierwsze drogi i warianty w Tatrach, Alpach czy na Kaukazie, a szczególnie jego wyniki w szkoleniu adeptów taternictwa, ponieważ był doskonałym wykładowcą i instruktorem oraz kierownikiem kursów taternickich.

Dlaczego Kirkin? To panieńskie nazwisko Matki, której dziadek, pochodzenia skandynawskiego, został rzucony przez los na ziemie polskie, oznacza z norweskiego „kościelny”.

Zdzichu pierwszy raz przyjechał w Tatry, mając 5 lat, a zamieszkał w Zakopanem z rodziną w wieku 13 lat. Tu chodził pod Regle pasać z góralami owce, tu ukończył w 1934 r. gimnazjum -zakopiańską „Lilianę” – później noszące imię Oswalda Balzera.
Studia rozpoczął na Wydziale Mechanicznym Politechniki Lwowskiej w 1934 r. ale wojna Mu je przerwała.

W życiu Zdzisława ważnym elementem było harcerstwo. W 1933 roku został mianowany drużynowym I Zakopiańskiej Drużyny Harcerzy im. ks. Józefa Poniatowskiego. Był komendantem kilku obozów wędrownych w Tatry Polskie i Słowackie (m.in. z wejściami na Hawrań i na Gerlach), a także obozów narciarskich na Hali Gąsienicowej, założył też Harcerski Klub Narciarski.

Przygodę ze wspinaczką rozpoczął w 1936 r., działając w wyodrębnionej z Harcerskiego Klubu Narciarskiego Zakopane, z Sekcji Turystycznej, sportowej grupie wspinaczkowej „Makolągwy”. Makolągwa to taki mały ptaszek, który wszedzie się wciśnie. Nie było tam instruktorów i trenerów. Wiedzę o nowoczesnych technikach wspinaczkowych czerpano z literatury niemiecko-języcznej. Wspinacze poznali technikę hakową i zaczęli ją stosować w Tatrach, niezależnie od „Pokutników”. Intensywnie trenując i podwyższając skalę trudności, można było pokusić się o zdobywanie najtrudniejszych dróg. I tak w 1939 r. w lipcu pokonał wraz ze Zbigniewem Kubińskim skrajnie trudną drogę: lewą część zachodniej ściany Kościelca (słynny Dziędziel), a potem ze Stanisławem Wrześniakiem żleb Drège’a w Granatach.

1-go września 1939, w dniu wybuchu II Wojny Światowej Dziędziel wspinał się wraz ze Stanisławem Wrześniakiem na wschodniej ścianie Zawratowej Turni, robiąc nową drogę „Przez Matkę Boską”. Czekając na Hali Gąsienicowej u Heli Bustryckiej na rychły koniec działań wojennych postanowił ze Stanisławem Wrześniakiem zrobić jeszcze Komin Świerza w zachodniej ścianie Kościelca. Dołączył do nich Stanisław Motyka, który akurat zjawił się na Gąsienicowej. Zdzichu wspominał, że przy pokonywaniu pierwszej przewieszki służył jako żywa drabina dla Motyki, który po oczyszczeniu rysy z kamieni poszedł dalej, co umożliwiło przejście komina samym środkiem. Zdzichu żalił się też, że to przejście nie zostało opisane w „Paryskim”, bo uważał, że Paryski faworyzował Orłowskiego, który też przeszedł Komin Świerza, ale łatwiejszym wariantem. W r. 1939 z Wrześniakiem i Kubińskim podjął też śmiałą próbę wspinaczki techniką hakową w linii przyszłego Wariantu R, mowa była nawet o środku Galerii Gankowej.

W Tatrach łączna liczba nowych dróg Dziędzielewicza nie jest, w porównaniu ze Stanisławskim czy Orłowskim, duża, ale istotna jest tu jakość Jego dokonań, gdyż te nowe drogi na Kościelcu czy na Granatach były na granicy ówczesnych możliwości technicznych.

W czasie wojny, Zdzichu podejmował różne prace m.in. w ślusarni, w tartaku, jako palacz kotłów i konserwator urządzeń wodno-kanalizacyjnych w pensjonatach. Z szóstym sztabem lotniczym Luftwaffe przewędrował na wschód w 1941 r., najpierw do Lwowa, a potem do Kamenskoje nad Dniepr. W grudniu 1942 wrócił do Lwowa, gdzie podjął pracę w niemieckich firmach samochodowych. W tym czasie już był zaprzysiężony i należał do AK (ps. Motor). Przeszedł różne koleje życia na Wschodzie, a zaraz po wojnie, kiedy utworzyła sie Politechnika Śląska, przyjechał do Gliwic, gdzie zaczął pracować jako asystent, równolegle kończąc studia.Po uzyskaniu dyplomu inżyniera mechanika (1948 r.) pracował w Gliwickich Zakładach Hutniczych, a później jako projektant w Biurze Projektów „Biprohut” w latach 1948-1979; wykładał też w Szkole Inżynieryjnej w Katowicach oraz samochodowej w Gliwicach.

Po wojnie miał na swoim koncie wiele znaczących wtedy dróg jak np. południowo-zachodnia grań Żabiej Lalki (1946), nowa droga na Kościelec (1951), pierwsze zimowe wejście Żlebem Drège’a na Granaty (1953, z Jerzym Mitkiewiczem, Tadeuszem Rogowskim i Witoldem Udzielą), pierwsze zimowe przejście południowej ściany Nowoleśnej Turni Pośredniej (1956 r.). W 1957 r. uczestniczył w pierwszej po wojnie polskiej wyprawie w Kaukaz, wchodząc na wschodni szczyt Elbrusa. W latach 1960-1965 przeszedł wiele dróg skalno-lodowych w Alpach Wschodnich i Dolomitach

„Dziędziel” zasłużył się też jako popularyzator wspinania skałkowego. Był autorem wielu popularnych do dziś dróg w rejonach Rzędkowic i Podlesic. W 1949 roku był jednym z ośmiu założycieli Koła Śląskiego PTT w Katowicach, w 1951 zakładał Grupę Alpinizmu Sekcji Turystycznej AZS w Gliwicach i Koło Gliwickie Klubu Wysokogórskiego. Był czynnym działaczem zarządów i komisji tych organizacji oraz Zarządu Głównego KW, a od 1945 roku jednym z najbardziej aktywnych i lubianych instruktorów taternictwa. Kierował prawie wszystkimi kursami i obozami szkoleniowymi organizowanymi na Śląsku, znany był ze szczególnego egzekwowania zasad bezpieczeństwa i asekuracji.Przez wiele lat prowadził też obozy szkoleniowe narciarstwa wysokogórskiego w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.

Od 1945 roku był członkiem Klubu Wysokogórskiego PTT, ochotnikiem TOPR i uczestniczył w wyprawach ratunkowych. Od 1952 r był również instruktorem narciarskim PZN a potem instruktorem skialpinizmu.

Od 1965 roku był członkiem honorowym Klubu Wysokogórskiego i Polskiego Związku Alpinizmu, a od 1995 roku reaktywowanego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego.

W czasach „Pokutników” i w „Epoce Kaskaderów” skupiał wokół siebie grupę, która później stała się ważna w historii polskiego wspinania; do niej należeli Jerzy Rudnicki, Czesław Momatiuk, Adam Zyzak, Jan Junger, Jan Majchrowicz, Jacek Bilczewski, Roman Śledziewski, Jacek Żukowski, Janusz Chalecki czy Witold Udziela. Wprowadzał w świat gór m.in. Wandę Rutkiewicz.

Mając 90. lat wciąż jeździł na nartach. Wspominał, że na 80-te urodziny koledzy z KW Gliwice dali mu nowoczesne narty firmy Atomic. W 1961 r. razem z Tadeuszem Kozubkiem przygotował mapę „Tatry Wysokie” w skali 1:25000, która była długie lata podstawą nauki topografii w Klubie Wysokogórskim w Gliwicach.
Zdzich tłumaczył sny, wróżył z ręki, znał się na astrologii, a jego horoskopy cieszyły się dużym uznaniem. Otoczony prawdziwie rodzinną opieką ze strony KW Gliwice żył bardzo skromnie. Jako człowiek był życzliwy wszystkim. KW Gliwice zawdzięcza Mu powstanie nowoczesnej boulderowni na strychu budynku w której mieści się siedziba Klubu.

Spoczął we wrześniu 2010 w Zakopanem na Nowym Cmentarzu przy ul. Nowotarskiej,obok Matki, Brata i Siostry, Ma w historii taternictwa trwałe miejsce.

Ewa Bobrowska-Grzesik
Klub Wysokogórski Gliwice
Wiktorówki, maj 2015